Jak kupować i gotować, aby być zdrowym
Nawigacja
Strona Główna
O mnie
„Waga zdrowia”
Forum
Linki
Kontakt
Galeria
Online
Gości Online: 1
Brak Użytkowników Online

Zarejestrowanch Uzytkowników: 47
Najnowszy Użytkownik: Cinnafrex
Witamy
Ta strona to mój wkład w walkę z epidemią raka - tak ją widzę. Przede wszystkim w walkę z rakiem, zanim się pojawi. Ponieważ, gdy rak już się rozwinie, to człowieka czeka bardzo niszczący dla organizmu proces leczenia, nikt, kto nie musiał przechodzić chemioterapii i naświetlań, nie wie, jak bardzo niszczący. O raku wiemy już coraz więcej, coraz więcej badań jest też prowadzonych w kierunku prewencji nowotworów. I to przede wszystkim jest pole mojej działalności. Oczywiście, jeśli coś działa przeciwnowotworowo, to działa tak niezależnie, czy osoba jest zdrowa czy chora i zmiana trybu życiu, zmiana niezdrowych nawyków osobom zdrowym pozwoli na zminimalizowanie zagrożenia nowotworami, a chorym pomoże w walce z rakiem i zmniejszy ryzyko nawrotów. Ale powtarzam - przede wszystkim nie dopuśćmy do choroby. Skąd pochodzą informacje zamieszczane na tej stronie? Opierają się wyłącznie na wynikach rzetelnych badań, przede wszystkim posługuję się cudowną bazą MedLinu, gdzie są zamieszczane opisy badań naukowych z całego świata. Nie interesują mnie niepotwierdzone hipotezy i, że "ktoś coś gdzieś usłyszał bądź przeczytał". Szukam odpowiednich badań, sprawdzam ich rzetelność i przekładam to na ludzki język :) Czemu się tym w ogóle zajmuję? O tym na stronie o mnie :) Zapraszam tez wszystkich na stronę z moim blogiem: www.jemnazdrowie.blogspot.com
Nanotechnologia w walce z rakiem (zwłaszcza niedrobnokomórkowym rakiem płuc)

Największe odkrycia naukowe z reguły nie odbywają się przypadkiem, wbrew powszechnej opinii. Z reguły są one efektem ciężkiej, nużącej pracy. Często są również mało efektowne, przynajmniej z pozoru. Często sobie wyobrażam tych naukowców spędzających w laboratorium całe dnie i noce, mozolnie wykonujących swoją pracę, którą potem skrupulatnie zapisują i poddają nudnej analizie. I nie zniechęcających się, kiedy coś okazuje się nie takie, jak zakładano, gdyż najczęściej tak jest. Dla mnie to prawdziwi bohaterzy. Ale do rzeczy :)
Ostatnio jestem w euforycznym nastroju. Zajmowałam się analizą badań na lipoplatyną, inaczej cisplatyną liposomalną, która dla mnie oznacza przełom w leczeniu niedrobnokomórkowego raka płuc i innych nowotworów (piersi, być może nowotworów głowy, szyi, żołądka, trzustki – tutaj są konieczne dalsze badania, ale na logikę powinno tak być).
Leczenie NSCLC (czyli niedrobnokomórkowego raka płuc) przez kilkadziesiąt lat było tak właściwie niezmienione. Od kiedy w latach siedemdziesiątych zaczęto stosować cisplatynę, która okazała się być bardzo skuteczna, również w leczeniu zaawansowanego raka płuc, niewiele nowego się wydarzyło. Do niedawna. Najpierw pojawił się erlytynib, który miał być stosowany tylko w leczeniu paliatywnym, ale w praktyce okazał się być jeszcze bardziej skuteczny niż pierwotnie zakładano i obecnie trwają badania nad tym, aby używać go w pierwszej linii leczenia, ponadto stosować w leczeniu również innych nowotworów. A od kilku lat trwają intensywne badania właśnie nad lipoplatyną, która w moim pojęciu będzie jeszcze bardziej rewolucyjna.

Zacznę od tego, czym jest lipoplatyna:
A właściwie powinnam wyjaśnić, czym dokładnie jest cisplatyna… Cisplatyna należy do tzw. cytostatyków, czyli związków chemicznych platyny, używanych jako leki w chemioterapii. Jest stosowana w leczeniu różnych nowotworów, między innymi tytułowego NSCLC, również zaawansowanego. Na ogół stosuje się ją w połączeniu z innymi lekami, np. w przypadku raka płuc z gemcytabiną. Jest bardzo skutecznym lekiem, którą to skuteczność hamuje niestety jej toksyczność. Skutki uboczne stosowania cisplatyny należą do najsilniejszych spośród wszystkich leków stosowanych w chemioterapii. Przede wszystkim uszkadza nerki, powoduje neuropatie i stałe drętwienie kończyn, obniża morfologię krwi, może uszkadzać słuch – powodować szum w uszach, rzadko prowadzić do głuchoty, również rzadko powoduje łysienie, natomiast nudności i wymioty po cisplatynie należą do najsilniejszych ze wszystkich cytostatyków, utrzymują się do dwóch tygodni po zakończeniu leczenia. Wpisałam je jednakowoż na końcu, gdyż to są rzeczy, które przechodzą. Pozostałe skutki uboczne, zwłaszcza neuropatie, mogą być i często są trwałe. Te skutki uboczne, zwłaszcza nefrotoksyczność (czyli toksyczny wpływ na nerki), są poważnym ograniczeniem w używaniu cisplatyny, ponieważ często powodują zaburzenie procesu leczenia – przedłużenie odstępu między wlewami chemii, a nawet przerwanie leczenia. Poza tym ma to wpływ na podawaną dawkę leku – mniejszą niż skuteczna.

A tu nagle pojawia się cisplatyna liposomalna. Jest to cisplatyna w otoczce lipidowej (tłuszczowej). Nie brzmi rewolucyjnie? A efekty takie są – moim skromnym zdaniem. Nie wiem, co uznać za najważniejsze, ale efekty są następujące: znaczne zmniejszenie toksyczności leku, przede wszystkim nefrotoksyczności (przede wszystkim, gdyż to jest największy problem z cisplatyną). Tym samym pojawia się możliwość użycia większej dawki leku, co prowadzi do większej skuteczności lipoplatyny w porównaniu z cisplatyną. Po trzecie – nasz organizm nie walczy z lipoplatyną, uznając ją za składnik odżywczy, inaczej mówiąc, makrofagi wchodzące w skład naszego układu odpornościowego zostawiają ją w spokoju, dzięki czemu utrzymuje się jej wysokie stężenie we krwi długo po podaniu. Na czystą cisplatynę makrofagi „polują” i jej stężenie we krwi zaczyna maleć praktycznie od razu po podaniu. Po czwarte – ze względu na specyfikę nowotworu (jego duże zapotrzebowanie na składniki odżywcze), bardzo chętnie pobiera on lipoplatynę, co ma dwa skutki – znowu większa skuteczność, ze względu na większe stężenie leku w guzie, a po drugie mniejsza toksyczność leku – koncentracja leku w guzach i ich przerzutach jest od 40 do200 razy większa niż w sąsiadującej, zdrowej tkance. Czy coś jeszcze? No tak, badania kliniczne na zwierzętach sugerują, że lipoplatyna ma również działanie antyangiogeniczne (czyli blokuje tworzenie i przyłączanie przez nowotwór nowych naczyń krwionośnych), czyli mogłaby być lekiem „dwóch frontów”, ale aby to stwierdzić potrzebne są jeszcze dalsze badania.
Sporo tego, prawda? :)
Do tej pory większość badań na lipoplatyną dotyczyła raka płuc, w następnej kolejności raka piersi. Podejrzewam, że wejdzie ona w użycie już niedługo, przynajmniej w przypadku NSCLC. Opieram to przekonanie przede wszystkim na fakcie, że nie prowadzi się już naborów do badań lipoplatyna – NSCLC, a tych badań było sporo, opracowano również dawki zalecane w leczeniu. Zdaje się, że została do przejścia już tylko papierkologia stosowana. Nie wiem, ale czekam z niecierpliwością :)
Obecnie prowadzi się badania między innymi nad użyciem lipoplatyny w leczeniu raka jajnika (nawrotu), trzustki i złośliwego międzybłoniaka opłucnej.
Do tego, ta nowa technologia, czyli umieszczanie leku w otoczce lipidowej, może mieć (i ma) zastosowanie również w przypadku innych leków. Cały czas się nad tym pracuje, perspektywy są więcej niż obiecujące: ta technika może mieć zastosowanie nie tylko w walce z rakiem, są plany, aby użyć jej w leczeniu AIDS i wirusowego zapalenia wątroby.
Zastanawiam się też, czy ta technologia „wstrząśnie światem”? Chyba nie. Tak, jak to widzę, jednego dnia pacjent otrzyma cisplatynę, a ten, który przyjdzie następnego dostanie już lipoplatynę. I ten drugi nie będzie wiedział, jakie ma szczęście, no bo skąd? Jak opisać, co go ominęło, jakie cierpienia? A, że poprawa skuteczności… też nic wielkiego, w końcu nie jest to cudowny lek, który gwarantuje, że pozbędziemy się nowotworu raz i na zawsze, a ludzie chyba na coś takiego utopijnego czekają. A jakie wrażenie robi informacja o wyższej medianie przeżycia, albo o tym, że po 18 miesiącach od zakończenia leczenia było dwa razy więcej przeżyć w grupie leczonej lipoplatyną w porównaniu do grupy leczonej cisplatyną? A to wszystko to są tak wielkie rzeczy…
Dla mnie słowo „liposomalna” w tej chwili ściśle się kojarzy z nadzieją i radością. Co sobie przypominam wyniki poszczególnych badań i ogólne wnioski, to mi weselej :)

Bibliografia:
Charest G, Sanche L, Fortin D, Mathieu D, Paquette B. “Glioblastoma Treatment: Bypassing the Toxicity of Platinum Compounds by Using Liposomal Formulation and Increasing Treatment Efficiency with Concomitant Radiotherapy”, 2012 (przed drukiem)

Fantini M, Gianni L, Santelmo C, Drudi F, Castellani C, Affatato A, Nicolini M, Ravaioli A. “Lipoplatin treatment in lung and breast cancer.”

Froudarakis ME, Pataka A, Pappas P, Anevlavis S, Argiana E, Nikolaidou M, Kouliatis G, Pozova S, Marselos M, Bouros D. “Phase 1 trial of lipoplatin and gemcitabine as a second-line chemotherapy in patients with nonsmall cell lung carcinoma”, 2008

http://www.lipoplatin.com/about.php

Mylonakis N, Athanasiou A, Ziras N, Angel J, Rapti A, Lampaki S, Politis N, Karanikas C, Kosmas C. “Phase II study of liposomal cisplatin (Lipoplatin) plus gemcitabine versus cisplatin plus gemcitabine as first line treatment in inoperable (stage IIIB/IV) non-small cell lung cancer”, 2010

Stathopoulos GP. “Liposomal cisplatin: a new cisplatin formulation”, 2011

Chlorofil a nowotwory
Wczoraj na Onecie ukazał się artykuł mówiący, że chlorofil może chronić przed niektórymi rodzajami nowotworów. Otrzymałam od Państwa na pocztę kilka pytań, czy tak jest rzeczywiście i jak dokładnie, postanowiłam więc rzecz wyjaśnić. Odpowiadam grupowo :)
Badania nad chlorofilem w kontekście choroby nowotworowej nie są niczym nowym, prowadzi się je od lat, aczkolwiek większość dotyczy tego, w jaki sposób składniki bądź pochodne chlorofilu mogą być używane w fotodynamicznej terapii (PDT). Przy okazji wyjaśnię, na czym polega PDT: jest to rodzaj chemioterapii – pacjentowi podaje się nietoksyczny lek, który kumuluje się w guzie i zostaje uaktywniony pod wpływem działania promieni świetlnych. Jest to bardzo obiecująca metoda leczenia, używana już w niektórych krajach do leczenia niektórych rodzajów nowotworów (jeśli chcielibyście Państwo dowiedzieć się więcej o PDT, to proszę o informację, napiszę o tym). Chlorofile, jako związki, jakby to powiedzieć, reagujące na światło, od początku były testowane jako potencjalnie pomocne w PDT (i rzeczywiście się ich używa).
Druga rzecz, to badania nad prewencyjnym działaniem chlorofilu. Rzetelnych badań na ten temat jest ciągle niewiele (to cytowane na Onecie należy do takich, jego wyniki były opublikowane w listopadzie zeszłego roku) i wszystkie jak na razie kończą się jednym wnioskiem: że potrzebne są dalsze badania aby móc powiedzieć, że chlorofil bądź jego pochodne może być używany w chemioprewencji raka, aczkolwiek jest to obiecujący kandydat.
Badania nad, jakby to określić, stosowaniem chlorofilu jako leku nadal trwają, ale są tez i takie, które pokazują wyraźnie pozytywne działanie chlorofilu. Badania te dotyczyły przede wszystkim ochronnej roli chlorofilu w przypadku raka jelita grubego (obecnie jeden z najczęściej występujących nowotworów) i tym zajmę się na początek.
Związek nadmiernego spożycia czerwonego mięsa z rakiem jelita grubego to obecnie fakt. Uważa się ( jest to solidnie poparte badaniami), że odpowiedzialny za to jest hem (to on nadaje ten czerwony kolor). Może on powodować (zwłaszcza przy zwiększonym spożyciu) proliferacje nabłonka okrężnicy. Proliferacja to silne rozrastanie się – w tym przypadku komórek nabłonka. Proliferacja nabłonka z kolei prowadzi do zwiększonego ryzyka powstania raka.
Opiszę pokrótce jedno z badań na ten temat:
Jak to zwykle bywa, odbyło się na biednych szczurach. Podzielono je na cztery grupy: 1. Grupa kontrolna ( normalne żywienie), 2. Grupa ze zwiększonym spożyciem hemu, 3. Grupa bez nadmiernego spożycia hemu, której podawano szpinak i 4. Grupa ze zwiększonym spożyciem hemu, której podawano szpinak.
Po pierwsze potwierdziło się szkodliwe działanie hemu, a po drugie, okazało się szpinak całkowicie mu zapobiegał (temu szkodliwemu działaniu). W drugiej fazie badania dodano grupę, której podawano dodatkowy hem i zamiast szpinaku ilość chlorofilu zawartą w podawanej dawce szpinaku. Wynik był ten sam – pokazało to wyraźnie, że to właśnie chlorofil odpowiadał za to ochronne działanie. W obu grupach – zarówno w tej, której podawano hem i szpinak, jak i hem i chlorofil proliferacja była niższa nawet niż w grupie kontrolnej.
Drugie badanie, które warto zacytować dotyczy zapobiegawczego działania chlorofilyny (pochodnej chlorofilu) w przypadku pierwotnego raka wątroby. Wykazano, że chlorofilyna podana przed posiłkiem (tym razem u ludzi) neutralizuje szkodliwe działanie aflatoksyn. Po kolei:
Aflatoksyny to bardzo toksyczne substancje wytwarzane przez pleśnie (ciekawostka – to one często odpowiadały za śmierć ludzi badających grobowce i odpowiadają za różne tam klątwy. To naprawdę potężna trucizna). Są też oficjalnie uznane za rakotwórcze. W naszej szerokości geograficznej ryzyko, że się nimi zatrujemy, jest niewielkie (choć zdarzają się i takie przypadki, głównie przez zanieczyszczone importowane towary). Największe ryzyko zanieczyszczenia istnieje w przypadku zboża, migdałów i orzeszków ziemnych. Jak pisałam – my możemy czuć się w miarę bezpieczni, ale w ciepłych i wilgotnych klimatach ludzie żyją z aflatoksyną niejako na co dzień. Niewielkie ilości, ale spożywane codziennie, są bardzo groźne. W opisywanym przeze mnie badaniu, grupie osób mających właśnie codzienny kontakt w aflatoksynami (mieszkańcy Qidong w Chinach) podawano chlorofilynę przed każdym posiłkiem i okazało się właśnie, że ma ona takie działanie ochronne.
Reasumując – chlorofil i jego pochodne to obiecujący temat jeśli chodzi o nowotwory, choć tak naprawdę większość badań na ten temat jeszcze przed nami. Niewątpliwie powinniśmy spożywać dużo zielonych warzyw, również surowych. Najwięcej chlorofilu zawierają szpinak i jarmuż. Poza tym: sałaty, cykoria, rzeżucha, natka pietruszki, koperek, fasolka szparagowa. Rzeczy, które mają zielone liscie :)
Warto wiedzieć, że większość warzyw zawierających chlorofil zawiera szkodliwy w większych ilościach kwas szczawiowy (łączy się poza tym z wapniem, zmniejszając tym samym jego ilość). Długotrwałe gotowanie niszczy chlorofil, pamiętajmy. Jeśli chcemy ugotować warzywa zwierające chlorofil, wrzucajmy je do już gotującej się wody (aby skrócić czas „pobytu” w gorącej wodzie). Woda powinna być osolona i powinno być jej dużo, to najlepiej rozcieńczy kwas szczawiowy, który również niszczy chlorofil. Gotujemy bez przykrycia – kwas szczawiowy ulatuje z parą. W ten sposób mamy niejako i rybki i akwarium – chlorofil i mniej kwasu szczawiowego.
Odradzam używanie suplementów diety zawierających chlorofil bądź chlorofilynę. Na razie brak dostatecznych dowodów, aby miały one korzystny wpływ na nasze zdrowie, a z kolei nadmierne spożycie chlorofilu może być szkodliwe. Zadbajmy o to, aby w naszej diecie były obecne zielone warzywa (najlepiej z hodowli ekologicznych, zwłaszcza w przypadku szpinaku, sałaty i zielonej fasolki, gdyż łatwo ulegają skażeniu). Zwłaszcza, jeśli nie jesteśmy w stanie ograniczyć spożywania czerwonego mięsa. Możemy stworzyć zasadę – kiedy mamy na obiad wołowinę, mamy też „coś zielonego” :) I to rozwiązanie polecam.
Przy okazji chciałam podziękować osobom, które polecają moją stronę i mojego bloga w Internecie, w różnych komentarzach, właśnie wczoraj zobaczyłam, że takie polecenia są :) Korzystam z okazji i dziękuję.

Logowanie
Nazwa Użytkownika

Hasło



Nie jesteś jeszcze naszym Użytkownikiem?
Kilknij TUTAJ żeby się zarejestrować.

Zapomniane hasło?
Wyślemy nowe, kliknij TUTAJ.
Shoutbox
Tylko zalogowani mogą dodawać posty w shoutboksie.

jemnazdrowie
26/10/2012 07:37
Przepraszam, nie pomyślałam o tym smiley Już poprawiłam błąd w opisie kursu. Tutaj też się przedstawię: Aleksandra Wilk, serdecznie pozdrawiam smiley

Annnka
18/10/2012 19:32
proszę o informację jak zrobić przelew mając tylko numer konta , brak odbiorcy uniemożliwia mi wysłanie pieniążków,

Annnka
18/10/2012 19:27
Co mam napisać nazwa odbiorcy płacąć za kurs bo nie mogę zrobić przelewu ????

jemnazdrowie
06/08/2012 00:28
Już zrobiłam miejsce.

GOSIACZEK
05/08/2012 20:02
Olu Twoja skrzynka jest zapełniona i nie mogę wysłać Ci wiadomości

Weronika
01/03/2012 21:17
witamsmiley prze przypadek na jakimś forum przeczytałam o tej stronie. Ciekawa, mądra. Pozdrawiam.

jemnazdrowie
24/02/2012 00:03
wydaje mi się, że AntyRak pisał o blogu odnośnie tych zdjęć. A ja cały czas pracuję, aby tutaj było "więcej" i mam nadzieję, że za jakiś czas będzie tu "bardzo dużo" smiley Pozdrawiam

Waldemar
22/02/2012 12:52
Ale tutaj nic nie ma. Owszem - moge zakupić KURS i to wszystko. Gdzie ta ciekawa grafika i te zdjęcia ? Pozdrawiam

AntyRak
15/02/2012 15:02
cześć wam wszystkimsmiley minął już kwartał a ja ...wracam jak wierny druh. oglądam też bloga i jestem zachwycony, pozdrawiam osobę która opracowuje grafikę i wstawia zdjęcia na blogu, są cudowne, może i

AntyRak
15/09/2011 08:35
Witam, Choruję od lat na tę nie miłą chorobę, czytałem kilkaset stron na necie w różnych językach, wydaje mi się że ta, będzie jedna z cenniejszych do której będę wracać.



Załóż : Własne Darmowe Forum | Własną Stronę Internetową | Zgłoś nadużycie