Chlorofil a nowotwory
Dodane przez jemnazdrowie dnia Styczeń 19 2012 15:31:36
Wczoraj na Onecie ukazał się artykuł mówiący, że chlorofil może chronić przed niektórymi rodzajami nowotworów. Otrzymałam od Państwa na pocztę kilka pytań, czy tak jest rzeczywiście i jak dokładnie, postanowiłam więc rzecz wyjaśnić. Odpowiadam grupowo :)
Badania nad chlorofilem w kontekście choroby nowotworowej nie są niczym nowym, prowadzi się je od lat, aczkolwiek większość dotyczy tego, w jaki sposób składniki bądź pochodne chlorofilu mogą być używane w fotodynamicznej terapii (PDT). Przy okazji wyjaśnię, na czym polega PDT: jest to rodzaj chemioterapii – pacjentowi podaje się nietoksyczny lek, który kumuluje się w guzie i zostaje uaktywniony pod wpływem działania promieni świetlnych. Jest to bardzo obiecująca metoda leczenia, używana już w niektórych krajach do leczenia niektórych rodzajów nowotworów (jeśli chcielibyście Państwo dowiedzieć się więcej o PDT, to proszę o informację, napiszę o tym). Chlorofile, jako związki, jakby to powiedzieć, reagujące na światło, od początku były testowane jako potencjalnie pomocne w PDT (i rzeczywiście się ich używa).
Druga rzecz, to badania nad prewencyjnym działaniem chlorofilu. Rzetelnych badań na ten temat jest ciągle niewiele (to cytowane na Onecie należy do takich, jego wyniki były opublikowane w listopadzie zeszłego roku) i wszystkie jak na razie kończą się jednym wnioskiem: że potrzebne są dalsze badania aby móc powiedzieć, że chlorofil bądź jego pochodne może być używany w chemioprewencji raka, aczkolwiek jest to obiecujący kandydat.
Badania nad, jakby to określić, stosowaniem chlorofilu jako leku nadal trwają, ale są tez i takie, które pokazują wyraźnie pozytywne działanie chlorofilu. Badania te dotyczyły przede wszystkim ochronnej roli chlorofilu w przypadku raka jelita grubego (obecnie jeden z najczęściej występujących nowotworów) i tym zajmę się na początek.
Związek nadmiernego spożycia czerwonego mięsa z rakiem jelita grubego to obecnie fakt. Uważa się ( jest to solidnie poparte badaniami), że odpowiedzialny za to jest hem (to on nadaje ten czerwony kolor). Może on powodować (zwłaszcza przy zwiększonym spożyciu) proliferacje nabłonka okrężnicy. Proliferacja to silne rozrastanie się – w tym przypadku komórek nabłonka. Proliferacja nabłonka z kolei prowadzi do zwiększonego ryzyka powstania raka.
Opiszę pokrótce jedno z badań na ten temat:
Jak to zwykle bywa, odbyło się na biednych szczurach. Podzielono je na cztery grupy: 1. Grupa kontrolna ( normalne żywienie), 2. Grupa ze zwiększonym spożyciem hemu, 3. Grupa bez nadmiernego spożycia hemu, której podawano szpinak i 4. Grupa ze zwiększonym spożyciem hemu, której podawano szpinak.
Po pierwsze potwierdziło się szkodliwe działanie hemu, a po drugie, okazało się szpinak całkowicie mu zapobiegał (temu szkodliwemu działaniu). W drugiej fazie badania dodano grupę, której podawano dodatkowy hem i zamiast szpinaku ilość chlorofilu zawartą w podawanej dawce szpinaku. Wynik był ten sam – pokazało to wyraźnie, że to właśnie chlorofil odpowiadał za to ochronne działanie. W obu grupach – zarówno w tej, której podawano hem i szpinak, jak i hem i chlorofil proliferacja była niższa nawet niż w grupie kontrolnej.
Drugie badanie, które warto zacytować dotyczy zapobiegawczego działania chlorofilyny (pochodnej chlorofilu) w przypadku pierwotnego raka wątroby. Wykazano, że chlorofilyna podana przed posiłkiem (tym razem u ludzi) neutralizuje szkodliwe działanie aflatoksyn. Po kolei:
Aflatoksyny to bardzo toksyczne substancje wytwarzane przez pleśnie (ciekawostka – to one często odpowiadały za śmierć ludzi badających grobowce i odpowiadają za różne tam klątwy. To naprawdę potężna trucizna). Są też oficjalnie uznane za rakotwórcze. W naszej szerokości geograficznej ryzyko, że się nimi zatrujemy, jest niewielkie (choć zdarzają się i takie przypadki, głównie przez zanieczyszczone importowane towary). Największe ryzyko zanieczyszczenia istnieje w przypadku zboża, migdałów i orzeszków ziemnych. Jak pisałam – my możemy czuć się w miarę bezpieczni, ale w ciepłych i wilgotnych klimatach ludzie żyją z aflatoksyną niejako na co dzień. Niewielkie ilości, ale spożywane codziennie, są bardzo groźne. W opisywanym przeze mnie badaniu, grupie osób mających właśnie codzienny kontakt w aflatoksynami (mieszkańcy Qidong w Chinach) podawano chlorofilynę przed każdym posiłkiem i okazało się właśnie, że ma ona takie działanie ochronne.
Reasumując – chlorofil i jego pochodne to obiecujący temat jeśli chodzi o nowotwory, choć tak naprawdę większość badań na ten temat jeszcze przed nami. Niewątpliwie powinniśmy spożywać dużo zielonych warzyw, również surowych. Najwięcej chlorofilu zawierają szpinak i jarmuż. Poza tym: sałaty, cykoria, rzeżucha, natka pietruszki, koperek, fasolka szparagowa. Rzeczy, które mają zielone liscie :)
Warto wiedzieć, że większość warzyw zawierających chlorofil zawiera szkodliwy w większych ilościach kwas szczawiowy (łączy się poza tym z wapniem, zmniejszając tym samym jego ilość). Długotrwałe gotowanie niszczy chlorofil, pamiętajmy. Jeśli chcemy ugotować warzywa zwierające chlorofil, wrzucajmy je do już gotującej się wody (aby skrócić czas „pobytu” w gorącej wodzie). Woda powinna być osolona i powinno być jej dużo, to najlepiej rozcieńczy kwas szczawiowy, który również niszczy chlorofil. Gotujemy bez przykrycia – kwas szczawiowy ulatuje z parą. W ten sposób mamy niejako i rybki i akwarium – chlorofil i mniej kwasu szczawiowego.
Odradzam używanie suplementów diety zawierających chlorofil bądź chlorofilynę. Na razie brak dostatecznych dowodów, aby miały one korzystny wpływ na nasze zdrowie, a z kolei nadmierne spożycie chlorofilu może być szkodliwe. Zadbajmy o to, aby w naszej diecie były obecne zielone warzywa (najlepiej z hodowli ekologicznych, zwłaszcza w przypadku szpinaku, sałaty i zielonej fasolki, gdyż łatwo ulegają skażeniu). Zwłaszcza, jeśli nie jesteśmy w stanie ograniczyć spożywania czerwonego mięsa. Możemy stworzyć zasadę – kiedy mamy na obiad wołowinę, mamy też „coś zielonego” :) I to rozwiązanie polecam.
Przy okazji chciałam podziękować osobom, które polecają moją stronę i mojego bloga w Internecie, w różnych komentarzach, właśnie wczoraj zobaczyłam, że takie polecenia są :) Korzystam z okazji i dziękuję.