Jak kupować i gotować, aby być zdrowym
Nawigacja
Strona Główna
O mnie
„Waga zdrowia”
Forum
Linki
Kontakt
Galeria
Online
Gości Online: 1
Brak Użytkowników Online

Zarejestrowanch Uzytkowników: 48
Najnowszy Użytkownik: Grazia
O mnie

Przedstawię się: jestem człowiekiem, który na własnej skórze przekonał się o prawdziwości powiedzenia: "uważaj na to, czego pragniesz, bo możesz to otrzymać!"

Nazywam się Aleksandra Wilk i jako mała dziewczynka marzyłam o dokonywaniu wielkich czynów. Tylko tyle :) Nie chciałam być sławna ani bogata (przynajmniej wtedy), chciałam być BOHATEREM. Wychowałam się na opowieściach rycerskich, historiach o wspaniałych bohaterach, mężnych, szczerych i silnych ludziach, i też chciałam być kimś takim. Chciałam ratować ludzi. Myślałam, jakie to musi być wspaniałe uczucie uratować komuś życie...

I wiecie co, niedawno sobie uświadomiłam, że mi się to marzenie spełniło! Tylko bynajmniej nie tak, jak bym to sobie mogła kiedykolwiek wyobrazić i niestety absolutnie nie tak, jak bym tego pragnęła!

A było to tak (i nadal jest):

Był listopad 2007 roku. W szpitalnej stołówce siedząc naprzeciwko ukochanego przeze mnie człowieka, dowiedziałam się, że ma on raka. Znasz to uczucie, że nagle dosłownie tracisz grunt pod stopami? Tak się czułam. Jakbym dostała obuchem w głowę. Wróciłam do domu i usiadłam do komputera. Wtedy jeszcze prawie nic nie wiedziałam o raku, oprócz tego, że to wysoce śmiertelna choroba. Szybko sprawdziłam, jak to dokładnie jest z rakiem mojego męża. Okazało się, że to czwarty stopień - najgorszy, nieoperacyjny... Prognozy bardzo słabe (dużo później dowiedziałam się, że lekarze dawali mu dwa, trzy tygodnie życia). Nie odeszłam od komputera. Wśród bardzo wielu rzeczy, których nie umiem, jest rezygnacja. Nie umiem się poddawać. To była pierwsza noc, którą spędziłam na szukaniu informacji o możliwościach walki z rakiem, konwencjonalnych i niekonwencjonalnych. Pierwsza z bardzo wielu nocy.

Mąż przeszedł chemioterapię, którą zdumieni lekarze podawali mu przez kolejne miesiące. Potem naświetlania. Wytrzymał wszystko z niezwykłą siłą i klasą. A obok stałam ja, również walcząca z jego rakiem. Walkę te wygrywamy do dziś.

Przekopałam się przez góry dostępnej wiedzy na ten temat w języku polskim i angielskim. Odsiewałam informacje wiarygodne od niesprawdzonych. Na studiach nauczyłam się między innymi tego, że na świecie jest tyle wiedzy prawdziwej, potwierdzonej doświadczalnie (najlepiej w badaniach nie tylko rzetelnych, ale i replikowanych), że nie warto tracić czasu na studiowanie niepotwierdzonych hipotez, chyba, że chce się je sprawdzić doświadczalnie. Mieliśmy taki żart na studiach, kiedy chcieliśmy zaznaczyć, że jakaś informacja jest niewiarygodna, mówiliśmy, że odkryli to amerykańscy naukowcy. Nie chodziło o to, że w Stanach prowadzi się nierzetelne badania, bo tak oczywiście nie jest, tylko o to, że w artykułach, w prasie, w Internecie, jeśli autor chce "przepchnąć" jakąś tezę, pisze: "Amerykańscy naukowcy stwierdzili, że..." i już wiadomo, że trzeba w to wierzyć jak w Biblię.

Taka pseudowiedza mnie nie interesuje. Starałam się zbierać tylko rzetelne informacje, analizowałam źródła, robiłam notatki i starałam się przełożyć tę wiedzę na praktykę życia codziennego. Nieskromnie mówiąc, wykonałam kawał solidnej roboty. Mojemu mężowi uratowały życie trzy czynniki: jego własna siła wewnętrzna, lekarze i ich leczenie (dziękuję Wam za to!) oraz - ja i zmiany, które wprowadziłam do naszego życia. A od ponad roku bardzo znaczny udział w ratowaniu mu życia ma nasza córka :) Pojawienie się jej na świecie to jest prawdziwy cud, w który niewiele osób by uwierzyło.

Tak wygląda spełnione marzenie... Brrr. Aż się człowiek wzdryga wewnętrznie.

Komentarze
Weronika dnia marzec 01 2012 21:26:25
Jestem z tz. grupy dużego ryzyka. Moja rodzina "wymiera" na raka. Każdy sygnał z organizmu odbieram z paniką. czytam, szperam po Internecie. Jak się zachować, jak mnie "to " dopadnie? Z wykształcenia jestem "żywieniowcem"- wielozawodowcemsmiley. Staram się odżywiać siebie i rodzinę tak, aby zmniejszyć ryzyko zachorowania. Ale czaasem się załamuję. Co z tego, że ominie mnie rak jelita, jak uaktywni sie czerniak albo góz móżdżka? (na to umioerają moi krewni)... O chlorofilu przeczytałam z ciekawością, o lipoplatynie, z jeszcze większą.
jemnazdrowie dnia czerwiec 15 2012 23:50:14
Jako wyjątkowy bystrzak właśnie zauważyłam ten komentarz smiley Po pierwsze, dziękuję, po drugie - bardzo mi przykro, że Pani rodzina ma takie predyspozycje w kierunku raka. Owszem, w przypadku wymienionych przez Panią nowotworów możemy zrobić stosunkowo niewiele, aby zmniejszyć ryzyko zachorowania... Zwłaszcza w przypadku czerniaka. Dodam jednak, że po pierwsze - niewiele to zawsze coś i właściwy styl życia ma duży wpływ na jego złośliwość, a to już coś w przypadku zachorowania. Po drugie, prowadzi się sporo badań nad sposobami leczenia i są bardzo obiecujące wyniki. Sama znam osobę, która żyje z czerniakiem już.. chwileczkę... jakieś 8 lat.
Mając złe karty też można wygrać, tylko trzeba więcej starań.
Życzę dużo zdrowia dla Pani i Pani rodziny.
Dodaj komentarz
Zaloguj się, żeby móc dodawać komentarze.
Oceny
Dodawanie ocen dostępne tylko dla zalogowanych Użytkowników.

Proszę się zalogować lub zarejestrować, żeby móc dodawać oceny.

Brak ocen.
Logowanie
Nazwa Użytkownika

Hasło



Nie jesteś jeszcze naszym Użytkownikiem?
Kilknij TUTAJ żeby się zarejestrować.

Zapomniane hasło?
Wyślemy nowe, kliknij TUTAJ.
Shoutbox
Tylko zalogowani mogą dodawać posty w shoutboksie.

jemnazdrowie
26/10/2012 07:37
Przepraszam, nie pomyślałam o tym smiley Już poprawiłam błąd w opisie kursu. Tutaj też się przedstawię: Aleksandra Wilk, serdecznie pozdrawiam smiley

Annnka
18/10/2012 19:32
proszę o informację jak zrobić przelew mając tylko numer konta , brak odbiorcy uniemożliwia mi wysłanie pieniążków,

Annnka
18/10/2012 19:27
Co mam napisać nazwa odbiorcy płacąć za kurs bo nie mogę zrobić przelewu ????

jemnazdrowie
06/08/2012 00:28
Już zrobiłam miejsce.

GOSIACZEK
05/08/2012 20:02
Olu Twoja skrzynka jest zapełniona i nie mogę wysłać Ci wiadomości

Weronika
01/03/2012 21:17
witamsmiley prze przypadek na jakimś forum przeczytałam o tej stronie. Ciekawa, mądra. Pozdrawiam.

jemnazdrowie
24/02/2012 00:03
wydaje mi się, że AntyRak pisał o blogu odnośnie tych zdjęć. A ja cały czas pracuję, aby tutaj było "więcej" i mam nadzieję, że za jakiś czas będzie tu "bardzo dużo" smiley Pozdrawiam

Waldemar
22/02/2012 12:52
Ale tutaj nic nie ma. Owszem - moge zakupić KURS i to wszystko. Gdzie ta ciekawa grafika i te zdjęcia ? Pozdrawiam

AntyRak
15/02/2012 15:02
cześć wam wszystkimsmiley minął już kwartał a ja ...wracam jak wierny druh. oglądam też bloga i jestem zachwycony, pozdrawiam osobę która opracowuje grafikę i wstawia zdjęcia na blogu, są cudowne, może i

AntyRak
15/09/2011 08:35
Witam, Choruję od lat na tę nie miłą chorobę, czytałem kilkaset stron na necie w różnych językach, wydaje mi się że ta, będzie jedna z cenniejszych do której będę wracać.



Załóż : Własne Darmowe Forum | Własną Stronę Internetową | Zgłoś nadużycie